» Rekomendacje, Opinie - (zdjęcia z archiwów opiekunów zwierząt).

Saba – koszmar z ul. Styczniowej, niszczyciel niewinności i gwałciciel spokoju ;)


Jesteśmy właścicielami trzech psów – Saby, Ateny i Kiry. Mieszkamy w domku jednorodzinnym na wsi. Pierwsza w naszym domu pojawiła się Saba.

Miała wtedy 8 miesięcy. Obecnie – to sześcioletnia suka amstaff, może nie całkiem rasowa ponieważ jej matka miała domieszkę krwi labradora. Ojciec Saby, to rasowy pitbull.

Następnym psem, który zawitał w nasze progi, była Kira (dziś ma 3 lata) – jest to mieszaniec owczarka niemieckiego z wyżłem. Mówiąc krótko, znajda. Wyrzucona przez kogoś z samochodu, znaleziona przy drodze. Miała kilka tygodni, kiedy zadomowiła się u nas na dobre. Ostatnim psem jest Atena, córka Saby mająca niepełne dwa lata -ojcem Ateny był również rasowy amstaff.Tak więc mamy w domu trzy suki; dwa amstaffy i mieszańca..

Psy żyły we względnym spokoju przez te wszystkie lata, nie licząc epizodu, kiedy to Kira zawitała do nas do domu i Saba pierwszego dnia, a miała wtedy trzy lata, pokazała małemu szczeniakowi  gdzie jest jego miejsce.

 

 

Spokój był do tego lata.

W te wakacje zaczęły się problemy. Pewnego słonecznego dnia Saba rzuciła się po raz pierwszy na Kirę w ogrodzie, kiedy ta była głaskana i tulona. My jako właściciele przerażeni tą całą sytuacją odciągnęliśmy starszą sukę i ją ukaraliśmy .Po raz drugi sytuacja powtórzyła się po naszym powrocie z wakacji .Nie było nas tydzień w domu ,w tym czasie Saba z Ateną zostały oddane do zaprzyjaźnionej rodziny , a Kira została w domu .Po powrocie do domu od razu nastąpił atak Saby na Kirę i tak sytuacja  powtarzała się parę razy przez następne miesiące. Niestety nie mogliśmy sobie poradzić z tym problemem. Cierpiały zarówno psy jak i my. Za każdym razem odciągaliśmy psy. Przy próbach odciągnięcia psów od siebie zdarzyło się ,że ktoś z nas  został w ferworze walki ugryziony. Saba chodziła podenerwowana po całym domu. Kirę odizolowaliśmy w innym pomieszczeniu do którego Saba nie miała dostępu. Tak dalej nie dało się żyć, pracować czy spać ; trzeba było mieć oczy dookoła głowy i cały czas kontrolować gdzie jest który pies i co robi.

Mimo, że Saba przeszła kurs tresury psów, w tym przypadku zupełnie się nas nie słuchała.  Jedynie na dworze był względny spokój ,ponieważ  posiadamy  działkę 16 arów i psy praktycznie nie wchodziły sobie w drogę.

Poprosiliśmy panią zoopsycholog o POMOC!!!!.

I pani Basia przyjechała do nas. Rozmawialiśmy bardzo długo, prawie trzy godziny  Zadawała nieskończenie wiele pytań, które potem – okazało się – miały swój sens i cel. Po  tej  rozmowie pani Basia napisała nam kilkanaście pozycji, do których należy się stosować, aby poprawić sytuację psów, ponieważ wiele co do tej pory robiliśmy, robiliśmy źle. Po przyjeździe pani Basi zdaliśmy sobie sprawę, jak nieumiejętnie postępowaliśmy przez te wszystkie miesiące. Pokazała nam ,że psy to nie ludzie tylko zwierzęta i myślą innymi kategoriami niż my. To, co dla nas np., może wyglądać jak walka na śmierć i życie – dla psa jest tylko sposobem pokazania dominacji nad innymi członkami stada. Podczas rozmowy z Panią psycholog zrozumieliśmy podstawowe błędy, które popełnialiśmy. Psy powinny przynajmniej 1h dziennie spędzać na spacerze – my nie zawsze mieliśmy na to czas czy siły, więc wypuszczaliśmy je by pobiegały jedynie po ogrodzie. Brak ruchu sprawiał, że Saba miała dużo niespożytkowanej energii, którą musiała jakoś wykorzystać.

Na tym samym spotkaniu (po rozważeniu wszystkich za i przeciw) pani Basia zdecydowała, aby do  pomieszczenia wpuścić Kirę. Saba błyskawicznie się na nią rzuciła, ale pani Zoopsycholog nie pozwoliła nam w żaden sposób zainterweniować. Wyglądało to  groźnie, rzuciliśmy się odciągać psy. I co się stało?  Saba potarmosiła Kirę po karku i kiedy nikt jej nie odciągnął ani nie skarcił, Kira uciekła swobodnie pod wiatrołap, a Saba zaczęła merdać ogonem. O dziwo, od tego momentu  w domu zapanował święty spokój. Musieliśmy tylko zacząć stosować się do poleceń, które miały obowiązywać wszystkich domowników,  m.in. w sposobie  wszelkich kontaktów z psami, a także zmian w otoczeniu psów, m.in.

– usytuowanie nowego  miejsca do jedzenia; psy wcześniej miały  miski koło legowisk, obecnie  wszystkie jedzą w przedpokoju; jedzenie dostają zgodnie z hierarchią;  psy są do nas wołane zawsze imieniem, np. SABA do mnie, Atena do mnie, Kira do mnie

–  codziennie, min. 1- godzinny spacer połączony z zabawą poza posesją (i tu mamy mały zgrzyt ponieważ była ostra zima i przez 6 tygodni nie było możliwości wychodzenia z psami).

Obecnie (po kilku miesiącach) jest dobrze, ale w stadzie są „zamieszki”, kiedy zaniedbujemy ( lub nie pamiętamy -z różnych powodów) ustalone reguły.

Jeżeli chcecie Państwo aby spokój zawitał do Waszego domu to całym sercem

polecam panią Zoopsycholog – Basię Tomaszewską.

Skorzystajcie z jej rad , na pewno Państwu pomoże –  tak  jak nam pomogła.

Bożena Wójcik



Zwierzęta i przyroda