» Rekomendacje, Opinie - (zdjęcia z archiwów opiekunów zwierząt).

Pies i niemowlę – czyli historia małego Natanka, jego rodziców i suczki Fiony.


Kochana Pani Basiu

Wraz z mężem bardzo się cieszymy, iż mieliśmy możliwość Panią poznać. Jest Pani wyjątkową osobą, ma Pani wspaniałe podejście do zwierząt i ludzi.

Mieliśmy spory kłopot z naszym – wówczas 3 letnim – spanielem Fioną.

Problemy zaczęły być widoczne z chwilą, gdy na dobre w naszym domu zagościł nasz synek. Oczywiście na samym początku, robiliśmy wszystko zgodnie z tym co udało się wyczytać, czy to w Internecie, czy w różnych czasopismach. Nim wróciłam z synkiem po porodzie ze szpitala, mąż zabierał do domu naszej Fionie ubranka maleństwa, aby zapoznała się z nowym zapachem.

Gdy przyszedł dzień wypisu i powrotu do domku, Fiona znajdowała się w ogrodzie i została przyprowadzona do nas gdy już się rozpakowaliśmy w domu. Jako nadwrażliwa matka, nie pozwalałam naszej suczce przebywać w pokoju Natanka, izolowałam ich, bojąc się o bezpieczeństwo syna. Fiona zaczęła wariować (dodam, że jest psem bardzo energicznym, pełnym życia i niezmiernie upartym w kontekście uzyskania tego czego chce).

Doszło do tego, że stale szczekała – wręcz ujadała, gdy tylko Natanek zaczynał płakać – odnosiliśmy wrażenie, że szczeka na nas. Punktem zapalnym był moment zamykania drzwi w domu – jej frustracja rosła, skakała na drzwi, drapała, gryzła wszystko co jej wpadło do pyska – mimo, że znajdowaliśmy się tuż obok, tylko w innym pokoju. Stała się bardzo niespokojna, czasem agresywna.

W pewnym momencie zaczęliśmy bardzo poważnie rozważać oddanie jej w „dobre ręce”, a nawet – ostatecznie – uśpienie jej – lecz bardzo ciężko było podjąć taką decyzję.

Zaczęliśmy rozpaczliwie szukać pomocy. Lekarze weterynarii zalecali nam sterylizację suki (choć w jej wieku to już ryzykowne) oraz, nie ma pewności, że uzyskamy oczekiwany efekt. Skończyło się na podawaniu leków uspakajających – nie dało to zupełnie nic. Były również rozmowy z treserami – usłyszeliśmy „tak owszem, lecz nikt nie da mi gwarancji końcowego rezultatu”.
I jakimś cudem natknęliśmy się na kontakt do Pani Basi – naszej zoopsycholog. Umówiliśmy się na spotkanie u nas w domu – w związku z ocenieniem zachowania naszej Fiony. Okazało się, że to my robimy ogrom błędów, między innym uczłowieczając Fionę. Pani Basia uświadomiła nam, że to pies – nie człowiek – i myśli, rozumie, zupełnie inaczej niż my.

Błędem było również to, że nie pozwalałam na kontakty między moim małym synkiem a suczką.

Naszych rozmów i spotkań było wiele, oj, nad wieloma rzeczami musieliśmy popracować ;-). Okazało się również, że Fiona bardzo ekscytuje się np. podróżą samochodem, co było szczególnie uciążliwe, szczególnie gdy sama musiałam z dzieckiem i psem gdzieś wyjechać.

Pani Basia fachowo i profesjonalnie przeprowadziła nas przez proces przyzwyczajania naszej spanielki do naszego nowego, małego członka rodziny. Nadal pracujemy nad zachowaniem Fiony, jednak stale dostrzegamy pozytywne zmiany w jej zachowaniu. Pozwalam również na częste kontakty synka i psa – dzięki temu – uczą się siebie nawzajem i tworzymy pełną szczęśliwą rodzinę.

Rad i zaleceń jakie otrzymaliśmy mogłabym wymieniać wiele. Bezcenne jest to, gdy patrzymy – wraz z mężem – jak nasz synek rośnie bezpiecznie przy naszej Fionce. A przy tym uczy się szanować zwierzątka, a może niedługo staną się dla siebie bliskimi przyjaciółmi.

Całym sercem pragniemy podziękować Pani Basiu za pomoc, kompetentne rady, za to, że tyle ma Pani w sercu dobroci, ciepła i miłości – zarówno dla zwierząt jak i dla ludzi – a co ważniejsze, dzieli się Pani tym z innymi.

Wdzięczni i szczęśliwi:
Dagmara, Daniel i Natanael Choma wraz z Fionką



Zwierzęta i przyroda