» Jak wam pomóc zwierzaki?

Koty wolnożyjące w mieście.


 

Koty– wolnożyjące, piwniczne – szara strefa – między udomowieniem, a dzikością. Tak są nazywane i zamieszkując miejsca w pobliżu dużych skupisk ludzkich np. blokowiska, stanowią punkt zapalny na styku: administracja tychże osiedli, opiekunowie kotów, oraz mieszkańcy którym koty przeszkadzają.

Z całą pewnością, to zbyt duża ilość tych zwierząt doprowadziła do obecnej sytuacji i na tym pragnę się skupić, biorąc pod uwagę racje wszystkich zaintereso- wanych stron. Zatem, co przeszkadza Administracji?

  • otwarte piwniczne okienka – straty ciepła,
  • powybijane w wyniku różnych intencji szyby,
  • smród kocich odchodów w piwnicach,
  • wyrzucanie resztek jedzenia przez okna,
  • skargi i awantury zwolenników i przeciwników kotów.

 Co przeszkadza Opiekunom kotów?

  • pozamykane (pozabijane) piwniczne okienka,
  • usuwanie wystawianego kotom jedzenia,
  • brak zainteresowania losem głodnych i marznących zwierząt,
  • brak zrozumienia u sąsiadów, którzy kotów nie „kochają”.

 Co przeszkadza pozostałym Mieszkańcom?

  • hałasy i walki między kotami (kotki z rujką i niekastrowane samce), 
  • resztki jedzenia walające się gdzie popadnie, 
  • obawa przed chorobami, 
  • nieprzyjemny zapach w piwnicach, 
  • obawa przed atakiem dzikiego kota, 
  • koty powodujące wypadki drogowe. 

 „Jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził” – oczywiście znamy to przysłowie, ale z całą pewnością rozwiązaniem będzie kompromis, tak jak we wszystkich spornych sprawach.Trzeba by zacząć, od przyjęcia tezy, że koty wolno żyjące zawsze były, są i będą. Nie musimy ich wszyscy kochać, jednak możemy zrobić coś, by zmniejszyć ich liczbę i rozmiar cierpienia, a jednocześnie mieć korzyści z ich obecności.Bo korzyści są nie do przecenienia biorąc pod uwagę liczebność szczurów (10 -100 szt. na jednego mieszkańca Ziemi). To, co się działo we Wrocławiu po powodzi w 1997 r. kiedy trzeba było „importować” koty z innych miejscowości w wyniku inwazji szczurów, mówi samo za siebie! Sama obecność kotów już odstrasza szczury, a gdy dodamy, że nawet najedzone koty polują, bo taki jest ich instynkt, to sprawa w tym punkcie jest bezdyskusyjna.

Karmienie- kolejny punkt zapalny, możliwy do uregulowania na bazie porozumienia Administracja – „karmiciele kotów”. Nie jest do przyjęcia obecny styl – gdzie popadnie, kiedy popadnie (karmimy szczury)!

Rozwiązaniem będzie ustalenie z Administracją miejsc, z dala od głównych ścieżek lokatorów, od śmietników, określenie godzin karmienia, a po karmieniu uprzątnięcie tego terenu (zebranie resztek). Koty szybko się przyzwyczajają do miejsc i godzin posiłków. Trzeba tylko pamiętać, że jest to zobowiązanie nie na raz, na dwa jako kaprys, tylko przyjęcie na siebie tego obowiązku i codzienne jego pilnowanie (w interesie kotów – jak najbardziej)!

Następne sporne punkty wyeliminujemy organizując – w porozumieniu z odpowiednimi gminnymi wydziałami oraz organizacjami ds. ochrony zwierząt powszechne sterylizowanie kotów, które to sposoby stosowane są już od dawna w świecie jako rozwiązanie problemu; dotyczy to samic jak i samców. Zabieg ten jest już normą we wszystkich cywilizowanych krajach i najskuteczniejszą metodą unikania niepotrzebnego przychówku. Jest także metodą najbardziej humanitarną. Co osiągamy przez sterylizację kotów:

  • ograniczenie populacji kotów na danym terenie,
  • zaoszczędzenie kotkom trudów i niebezpieczeństw porodu, a kociętom śmierci w męczarniach,
  • wyeliminowanie walk pomiędzy zwierzętami,
  • wyeliminowanie przykrego zapachu,
  • zmniejszenie uciążliwych krzyków,
  •  poprawa stanu zdrowia zwierząt

W tym celu najważniejsze będzie zdobycie specjalnych klatek do odłowu kotów, złapanie ich i dostarczenie – na zabieg do lekarza weterynarii, który w ramach zawartego z nim porozumienia dokona sterylizacji i po krótkim okresie rekonwalescencji, wypuszczenie kotów na wolność.

Akcje pt. „ZŁAP – WYSTERYLIZUJ – WYPUŚĆ”, sowicie się po jakimś czasie, wszystkim zainteresowanym stronom opłacą!

Z głównych problemów, do rozwiązania pozostaje fakt zamieszkiwania przez koty piwnic. Prawda jest taka, że dotychczasowe metody „wykurzenia” kotów nie dają efektu, a tylko prowokują akty przemocy i wandalizmu oraz sieją nienawiść. Może skorzystanie z rozwiązań w innych miastach (np. na osiedlach w Warszawie), gdzie w każdym z budynków administracja wydzieliła jedno wolne pomieszczenie ( pralnia, suszarnia, itp.) z okienkiem zaopatrzonym w klapkę, zamykane od wewnątrz- do którego klucze mają zainteresowane osoby sprzątające kuwety- będzie dobrym rozwiązaniem i na naszym terenie? A może ktoś ma inny- dobry pomysł?

LSM- apeluje o zgłaszanie się osób które dokarmiają koty, chcą zmian w dobrym kierunku i wszystkich którym dobro tych przepięknych, pożytecznych zwierząt leży na sercu o kontakt! Razem z pewnością zdziałamy wiele!

********************************************************************

Powyższy artykuł, bardzo optymistyczny i pełen nadziei, napisałam w ubiegłym roku i został opublikowany w „Lokatorze”. Po co i komu? Sztuka dla sztuki?  W sprawie kotów nic się nie zmieniło, a raczej zmieniło – na gorsze! Okienka są zamykane na „cztery spusty”  tak, żeby nikomy nie przyszło do głowy otworzyć i wpuścić zmarznięte zwierzęta.  W Legnicy stanęły budki dla kotów –  „PATENT”,  o którym wiadomo każdemu, kto zna kocie zwyczaje, że ostatni z najgorszych, możliwych pomysłów. Nikt mnie nie pytał, jako specjalisty od kocich i psich zachowań o zdanie, więc mogę się tylko domyślać, że dobro kotów, raczej nie było w tym właśnie przypadku brane pod uwagę.

Już dawno miasta, które próbowały tego sposobu dały za wygraną, bo to się, po prostu nie sprawdza. Spróbujcie sobie, m.in. wyobrazić kotkę rodzącą w podobnych warunkach….. Koty – to amatorzy kryjówek, zakątków i schowków, jako bezpiecznych warunków życia (instynkt), ale na  wysokości, gdy coś na dole może zagrażać: …I nie na Osiedlach (gdzie pelno od psów, chuliganów i takich, co chce im się tylko kopnąć w stojącą budkę, bo może jaki niedoświadczony i głupi kot wlazł tam przypadkiem i zaraz wyskoczy – przerażony)…

Toczą się wojny i „obietnica” docelowego wyprowadzenia kotów z piwnic… Czy nasze piękne miasto Legnica – ma być rajem dla wszelkiej maści pieniaczy, bez argmentów?!

Ps.Ciekawi mnie tylko, co by to było, jakby niektórym w czas wielkich mrozów zabrakło dachu nad głową……. Czego nikomu nie życzę – szczególnie przed świętami.

 



Zwierzęta i przyroda